Nowiutka, świeżutka premiera „Czasu feniksa”

Było ciężko, przyznaję, czas naglił, a tu nagle pojawiła się dodatkowa robota. No wiecie, żyć z czegoś trzeba. Z pisania książek niekoniecznie się da. To raczej hobby, nie chleb. Doszło do tego, że widziałam podwójnie a powieki zamykały mi się na stojąco. Ale jednak się udało!

https://beezar.pl/ksiazki/czas-feniksa

To Wy dodaliście mi energii. Pochłonęłam więcej kofeiny niż zwykle i udało mi się zgodnie z obietnicą zdążyć z opublikowaniem „Czasu feniksa” jeszcze przed północą. Ba, trochę tylko po południu. Dlatego jestem z siebie dumna, a Wam bardzo wdzięczna, że Wasza motywacja dodała mi sił.

Z serca dziękuję.