Blog to nie taka prosta sprawa… i tak doszłam z tematem do uśmiechoterapii

Zaczynając pisać bloga, zrobiłam sobie i Wam postanowienie, że będę na nim umieszczać informacje z zaplecza pracy twórczej, takie moje BTS. Nie miałam pojęcia, że będzie to takie trudne! Wydawało mi się – spoko, lubisz pisać, ba, uwielbiasz, więc jeden tekst mniej czy więcej to żadna różnica. A jednak różnica jest kolosalna nie w samej ilości tekstów, a w ich tematyce.

Kiedy piszę książkę, opowiadam cudzą historię, całkowicie zmyśloną. Nawet jeśli jakieś jej wici sięgają prawdziwej osoby to ona sama, a po skończeniu książki nawet ja zwykle nie jestem w stanie jej rozpoznać, gdyż od jednej ukradnę uśmiech, od drugiej pojedyncze zdanie a i tak kończę owijając postać fantazją tak bardzo, że z oryginału pozostaje wyłącznie dym lub mgliste wspomnienie. Blog to jednak coś innego. Pisząc o BTS nie pokazuję wymyślonego przez siebie świata a udostępniam odrobinę własnej prywatności, co jest krępujące, jak przyznanie się, że się kogoś kocha. Może niektórzy mają śmiałość do prywatnych wynurzeń czynionych publicznie, ale ja jestem szarą cichą introwertyczną myszką-pisarką.

Niemniej danej obietnicy chcę dotrzymać. „Moje słowo nie dym”, że zacytuję „Ogniem i mieczem” a konkretnie Bohdana Chmielickiego.

Dzisiaj piszę o problemach z umieszczaniem na blogu zakulisowych w wpisów. Myślę, że uda mi się go pokonać, chociaż może mi to zająć trochę czasu. Sama bardzo lubię tego typu informacje, filmiki z planów zdjęciowych, gdzie aktorzy czasem nawet nie wiedzą, że są właśnie pod okiem kamery a już na pewno nie spodziewają się, że scena z ich głupiutkim zachowaniem przeniknie do sieci i cały świat będzie mógł ją zobaczyć. Lubię przeczytać czy obejrzeć wywiad z kimś, czyje książki, filmy czy utwory mi się podobają, ponieważ mogę się czegoś ciekawego dowiedzieć albo pośmiać.

A skoro już przy śmiechu jestem, ostatnio znalazłam dla siebie świetną śmiecho- i uśmiechoterapię. Znacie może osobę, na której widok nie możecie się powstrzymać jak tylko uśmiechnąć? Ale tak szczerze i ciepło, z głębi serca? Jeśli nie, chętnie Wam ją przedstawię. Właściwie tego nie planowałam, ale co tam, są ludzie, którym warto zrobić reklamę. To Xiao Zhan. Od razu wyjaśnię ON NIE JEST GEJEM. Dlaczego napisałam to takimi wołami? Ponieważ stał się sławny dzięki roli w historii BL przerobionej na bromance „The Untamed” i niektóre bardziej zagorzałe fanki nie potrafią zrozumieć, że aktor wciela się w różne role więc robią z niego geja w prawdziwym życiu. Pół biedy jakby robiły to sobie w małym gronie zbzikowanych fanek, ale umieszczanie w sieci fotomontaży bardzo poważnie narusza cudze prawa.

No, ale wierzę, że my, Polki, jesteśmy sensowniejsze, a facet jest naprawdę prze-u-ro-czy. Sama zostałam jego fanką, ale taką spokojniejszą. Nie robię fotomontaży z jego udziałem i – przynajmniej na razie – nie wzięłam go jako inspirację dla żadnej mojej książki (może dlatego, że kończę stare projekty i nie zaczęłam jeszcze nowego?)

Trochę na temat Xiao Zhana możecie poczytać tutaj:

Na Zachodzie Xiao zhan wciąż nie jest aż tak popularny, ale warto chyba zobaczyć, jak wygląda najprzystojniejszy mężczyzna Azji 2019. Zastanawiam się, czy Xiao Zhan może podobać się dziewczynom, które nie mają jeszcze zajawki na Azjatów?

Tutaj znajdziecie info na temat „The Untamed” serialu, który zrobił z Xiao Zhana gwiazdę:

Pisałam już o tym wcześniej, ale może niektórzy dopiero zaczynają czytać mojego bloga, więc informację umieszczam jeszcze raz.

Ale wracając do uśmiechoterapii. Czy taki uśmiech może nie rozmiękczyć serca? Dziewczyny, serio? Ok, same zdjęcia to może być za mało, ale nie znam dziewczyny, która by nie poległa oglądając „The Untamed”.

Xiao Zhan podczas zdjęć do jednego z teledysków X Nine

Xiao Zhan jako Wei Wuxian w „The Untamed”

Znaczenia uśmiechoterapii nie można przecenić. Klasówki w szkole, projekty na uczelni, problemy w pracy. Facet, który nie zwraca na nas uwagi albo fałszywa przyjaciółka. Każda z nas ma masę problemów, takich zwykłych, codziennych, ale dla nas ważnych i trudnych, ponieważ są nasze. A tu dostajecie zastrzyk witamin w postaci uśmiechu promiennego jak słońce! Mnie zawsze pomaga na chandrę. Czemu nie dzielić się tym, co dobre, zwłaszcza, jeśli jest za darmo?

Mam nadzieję, że ten piękny uśmiech pomoże Wam dobrze rozpocząć tydzień.

Dajcie znać, czy podoba Wam się ten uśmiech? Czekam na Wasze komentarze.